GDZIE naładować AUTO ELEKTRYCZNE? | Co to jest punkt ładowania?

Miejsce ładowania elektryka to niezwykle emocjonujący temat. Tu i teraz, na chłodno, jakie są możliwości ładowania auta?
miniaturka_gdzie_naladowac_elektryka (2)

Cześć.

Miejsce ładowania auta elektrycznego to niezwykle emocjonujący temat.

Przyznaj uczciwie, czy przed oczami w pierwszej kolejności masz widok nowoczesnego gospodarstwa opartego o energetykę odnawialną, stację szybkiego ładowania przy autostradzie, czy może jednak przedłużacz przerzucony przez okno z trzeciego piętra.

Nagłówki w mediach masowego przekazu nie pomagają. Nie chcę pokazywać konkretnych, jednak często budzą skrajne emocje, tak, w obie strony, generując zbędne przepychanki w komentarzach. Jedynym efektem takich informacji jest dezinformacja; czemu? Nie wiem, choć się domyślam.

Dlatego tu i teraz, na chłodno, ze wszystkimi blaskami i cieniami, realnie i na faktach przyjrzyjmy się co obecne rozwiązania techniczne i infrastrukturalne mogą zaproponować zwykłemu użytkownikowi, któremu nie w głowie dyplom z elektrotechniki. No więc gdzie i na jakich zasadach można naładować elektryka?

Ja jestem Lopez i wożę się na prądzie. Witam Cię na 10 filmie na kanale! Międzyczasie zebrała się już setka Bezszelestnych, dlatego też dziękuję Ci za Twoją obecność, uwagę oraz wszystkie refleksje i spostrzeżenia w komentarzach. Prywatnie pogadamy później, a teraz zapinaj pasy i jedziemy!

A jeśli się spieszysz, pamiętaj, że każdy odcinek jest także w formie ilustrowanego artykułu oraz jako Bezszelestny Podcast. Linki w opisie.

Auto elektryczne jakie jest, każdy widzi.

Logika sugerowałaby, że samochód naładujesz z każdego napotkanego źródła prądu. I świetnie!

Czysto technicznie, nawet chomik w kółku kiedyś naładowałby elektryka. Przynajmniej by na siebie zarobił, a ten przejaskrawiony przykład ma na celu zobrazować, że Bezszelestni nie są uzależnieni wyłącznie od publicznych miejsc ładowania aut na wzór stacji paliw. Taka dygresja; jeśli chcesz wytykać czas ładowania elektryka w domu, to porównuj go z czasem samodzielnego wyrafinowania paliwa. W tych dwóch zdaniach zawarliśmy dwie irracjonalne skrajności, dlatego też zacznijmy od początku.

Samochód elektryczny, potocznie mówiąc, ładuje się szybko lub wolno.

Wymieniając miejsca ładowania zaczniemy od najszybszego i będziemy schodzić w dół z prędkością, czyli mocą ładowania. Dla porządku dodam, że w przypadku ładowania szybkiego mówimy o ładowaniu prądem stałym, czyli DC, a przy ładowaniu wolnym mówimy o ładowaniu prądem przemiennym, czyli AC.

Wolno AC, szybko DC.

Co jak co, ale te skróty łatwo zapamiętać, a dlaczego jest tak a nie inaczej, dowiesz się z pierwszej Lekcji Wychowania Elektromobilnego. Link w opisie.

Miejsce pierwsze: stacja ładowania.

Miejsce najbardziej oczywiste, najmniej zaskakujące i potencjalnie najbardziej kosztowne. Potencjalnie, bowiem nadal jest dużo miejsc, w których naładujesz się za darmo – najczęściej pełnią rolę bardzo przemyślanej reklamy firmy właściciela stacji. Forma stacji ładowania jest dokładnym odpowiednikiem stacji paliw w wersji elektrycznej. W miejscu instrybutorów paliwowych są elektryczne, a już na poważnie, szybkie ładowarki DC. Duże szafy, których trudno nie zauważyć. Szybkie, bowiem ich moce sięgają 250 kW, co przy akumulatorach o pojemności nawet około 100 kWh pozwala naładować się do 80 % w mniej więcej 20 minut. 

Szybka wzmianka dla niewtajemniczonych:

Aby obliczyć orientacyjny czas ładowania auta w danym miejscu, należy znać pojemność akumulatora trakcyjnego w kilowatogodzinach oraz moc, z jaką aktualnie się ładujemy. W uproszczony sposób, bez uwzględniania strat i wolniejszego ładowania po przekroczeniu mniej więcej 80 % stanu naładowania, czas ładowania w godzinach równa się pojemność akumulatora w kilowatogodzinach, podzielić przez moc, z którą się ładujemy w kilowatach.

Czyli np. 95 kWh pojemności akumulatora / 250 kW mocy ładowania DC daje 25 minut na stacji szybkiego ładowania DC, a te same 95 kWh pojemności akumulatora / 11 kW mocy w pełni wykorzystanej ładowarki AC w domu daje około 10 godzin. 

O tym jakie auto może się ładować z jaką mocą AC, czyli wolno oraz DC, czyli szybko, dowiesz się przeglądając Bezszelestny Katalog, z parametrów przy zielonych wtyczkach z napisem AC oraz DC, a jak odnieść się w praktyce do tych parametrów, dowiesz się kolejno z odcinka o ładowaniu AC oraz DC. Wszystkie linki w opisie. Wracamy do miejsc.

Na dużej stacji ładowania, szybkie ładowarki DC mają moc zazwyczaj w przedziale 50 – 250 kW.

Jednak najczęściej spotkasz tam również wolniejsze ładowarki AC, zazwyczaj wyraźnie tańsze, o ile nie darmowe na zachętę. Ładowarka, a właściwie tak zwana ładowarka AC, może być wbudowana w szybką ładowarkę DC i po prostu jeden z kabli służy do ładowania AC, może być osobnym punktem w formie zasilacza ściennego czy słupka, lub też może być udostępnione zwykłe gniazdko, np. siłowe, z przeznaczeniem do podłączenia się swoim prywatnym zasilaczem przenośnym.

Małe sprostowanie: ładując się wolno, czyli AC, do mocy 22 kW od strony technologii praktycznie nie ma znaczenia, czy ładujesz się w domu z gniazdka przy pomocy zasilacza przenośnego lub ściennego AC czy w miejscu publicznym podpinając tylko czekający na Ciebie kabel. Jednak, jeśli ładowarka AC jest częścią szybkiej ładowarki DC możesz spotkać się z oznaczeniem AC 43 kW, czyli tzw. ładowanie półszybkie – kiedy co i jak, w odcinku o ładowaniu AC. 

I w tym miejscu skończyła się możliwość bezpośredniego porównywania elastyczności miejsc ładowania aut elektrycznych versus ilości stacji paliw. Spaliniaka poza stacją zalejesz co najwyżej z kanistra, co stanowi jedyną możliwość wyniesienia nieco energii poza stację. Tak, stacji szybkiego ładowania jeszcze jest mało, dlatego też życzę Tobie i sobie, by jak najszybciej przybyło ich jak najwięcej. 

Miejsce drugie: publiczny punkt ładowania.

Zerkając na internetową mapę ogólnodostępnych punktów ładowania możesz odnieść wrażenie, że takowych jest podejrzanie dużo. Nie inaczej – przybywa ich z każdym dniem. Spotkasz je na parkingach, przy sklepach, biurach, hotelach czy miejscach rekreacyjnych. 

Za publiczny punkt ładowania uznajemy np. słupek do ładowania AC czy zasilacz ścienny przy miejscu parkingowym.

Skorzystanie może być płatne lub darmowe – leży to jedynie w gestii właściciela. Często spotkasz punkty ładowania, z których skorzystanie będzie całkowicie bezpłatne, np. przy sklepach czy biurach. Z powodzeniem pełnią rolę reklamy. 

Za publiczny punkt ładowania można uznać również samo gniazdko – zwykłe czy siłowe

– udostępnione z przeznaczeniem do ładowania aut elektrycznych. Wymaga od użytkownika dysponowania przenośnym zasilaczem AC, czyli tak zwanym przenośnym EVSE. Naturalnie wyeksponowanie gniazdka jest znacznie mniej prestiżowym zabiegiem niż postawienie słupka ładowania czy zasilacza ściennego, jednak doceniamy i dziękujemy, że w ogóle jest. A tak jak wspomniałem, przy wolnym ładowaniu AC, technicznie nie ma znaczenia, czy skorzystamy z gotowego słupka o mocy, załóżmy, 22 kW, z którego tylko podepniemy kabel do auta, czy z dużego gniazdka siłowego podłączając się doń prywatnym zasilaczem. 

Oczywiście spotykanie wyłącznie ładowarek AC w warunkach miejskich nie jest regułą

Znajdą się też szybkie perełki DC o mocy np. 50 kW. Jednak znakomitą większość stanowią ładowarki AC. Czysto technicznie, w 90% nie ma najmniejszego problemu, by w zatłoczonym centrum miasta wszystkie miejsca parkingowe wyposażyć w słupki AC do ładownia. Te 10% to po prostu wydajność sieci energetycznej w danym miejscu. 

Ładowanie AC w miejscu publicznym, choć wolniejsze, to jest.

Podczas ośmiogodzinnej dniówki, nawet ze zwykłego gniazdka o mocy zaledwie 3,7 kW naciągniesz prądu na jakieś 200 km, a z publicznej ładowarki AC o mocy 22 kW po prostu naładujesz się do pełna na kolejne kilkaset kilometrów.

Publicznych punktów ładowania AC przybywa jak grzybów po deszczu, bowiem przy dostępności przyłącza elektrycznego, oczywiście najlepiej mocnego i trójfazowego (czyli siłowego, ale to nie jest konieczność), przedsięwzięcie montażu ładowarki AC, czy to w formie słupka, czy zasilacza ściennego, jest mniej więcej na poziomie założenia kinkietu czy gniazdka do kosiarki – i to dosłownie. 

Miejsce trzecie: wszędzie.

Tak, te hasło jest gdzieś pomiędzy myśleniem życzeniowym, a inżynierską wizją idealnego świata.

Ale jak lepiej opisać fakt, że auto elektryczne naładujesz z każdego napotkanego zwykłego gniazdka sieciowego, latarni (oczywiście przeznaczonej do ładowania aut elektrycznych :P), a w skrajnym przypadku z agregatu czy przenośnego zestawu fotowoltaicznego?

Tak, musiałem wyzerować ekologię na końcu :P. I tak, masz rację, mówimy teraz głównie o ładowaniu wolnym AC.

Miejsce ładowania auta jest wyzwaniem natury ergonomicznej, a nie technicznej.

Jeśli mieszkasz w bloku na trzecim piętrze i nie masz swojego miejsca parkingowego, to na wymienione możliwości spojrzysz raczej z uzasadnionym politowaniem. Przerzucanie kabla od odkurzacza przez okno jest mało akceptowalne, zwłaszcza przez sąsiadów, jednak od strony technicznej zwyczajnie nic nie stoi na przeszkodzie, by ładować się w ten sposób.

Naturalnie jeśli owe napotkane gniazdko znajduje się w Twoim garażu, to, krótko mówiąc, jesteś zwycięzcą. A jeśli gniazdko jest siłowe, a Twoje przyłącze energetyczne do domu wystarczająco mocne – zanim zaśniesz auto już będzie naładowane. A jeśli zainwestowałeś w np. fotowoltaikę – jeździsz za darmo. Tak, wcześniej zainwestowałeś, ale teraz dzięki temu jeździsz za darmo, koniec, kropka. A nawet jak nie zainwestowałeś w jakąkolwiek energetykę odnawialną, to nadal mówimy kosztach rzędu 5 – 15 zł za 100 kilometrów, nawet przy tych znanych elektrycznych bestiach, które rozkładają na starcie każdego spaliniaka. 

A wracając na ziemię; tam, gdzie jest prąd, tam naładujesz auto elektryczne. Tam, gdzie podłączysz się z ładowarką do telefonu czy laptopa, kosiarką czy czajnikiem, tam naładujesz auto elektryczne.

O czasie i kosztach ładowania dowiesz się więcej z odcinków poświęconych tym tematom. Naturalnie są także w formie artykułu dla lubiących czytać i jako Beszelestny Podcast dla aktywnych. A Bezszelestny Katalog aut elektrycznych wraz z kluczowymi dla użytkownika parametrami znajdziesz w albumach zdjęć na Fanpejdżu Bezszelestni na Facebooku oraz w zakładkach na stronie Bezszelestni.pl.

A jeśli jesteś nowy w temacie, to zapraszam na naszą serię Wychowanie Elektromobilne. Wszystkie linki w opisie.

I miejsce czwarte, czyli bonus: jak się naładować w szczerym polu?

Tu Cię mam? Poczekaj.

Tak, po pierwsze można naładować się przy pomocy spalinowego agregatu. Powiem więcej; o ile dobrze pamiętam, w Australii, spotkasz nawet spalinową stację ładowania. Jest spalinowa właśnie dlatego, że jest w szczerym polu, kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów od sieci energetycznej i to było najrozsądniejsze rozwiązanie, jako przystanek w połowie długiej trasy międzyregionalnej. Po drugie, zaczynają się pojawiać większe powerbanki – tu powerbank mówiąc potocznie, bowiem mowa o takich walizeczkach z akumulatorami i opcjonalnie panelami fotowoltaicznymi, głównie o przeznaczeniu wyjazdowym w miejsca odcięte od świata. Stają się one na tyle pojemne, a przetwornice 230 V mają na tyle wydajne, że w skrajnej sytuacji, kiedy krótko mówiąc przekombinujesz i się zatrzymasz, awaryjnie naciągniesz prądu na kilka, kilkanaście kilometrów i dojedziesz do cywilizacji. Także nic straconego.

Mam nadzieję, że tym techniczno żartobliwym odcinkiem zbudowałem Ci obraz elastyczności miejsca ładowania samochodu elektrycznego.

Za powyższymi przykładami stoją: czas, komfort i koszty. O tym we wspomnianych odcinkach, a czysto technicznie, do naładowania auta, na start wystarczy zwykłe gniazdko. O zwykłym gniazdku i o wszystkich możliwych gniazdkach też znajdziesz odcinek. I niezależnie jak sceptycznie podchodzisz do aut elektrycznych, musisz przyznać, że pewne oderwanie się od stuletnich konwenansów w tak prostym wykonaniu jest na swój sposób piękne. A jak bardzo kłuje Cię ten węgiel w gniazdku, to wskakuj na rowerek stacjonarny z prądnicą i ładuj sobie samochód. Czemu? Bo możesz 😛

Naturalnie jest to wyzwanie przede wszystkim dla infrastruktury, a w następnej kolejności dla budownictwa mieszkaniowego, dlatego też chętnie zapraszam do merytorycznej i ciekawej dyskusji w komentarzach oraz na Bezszelestnej Grupie na Fejsie.

Jeśli nie wiesz, jakiej mocy masz przyłącze energetyczne, co możesz, czego nie możesz, co warto zmienić w obecnej instalacji, a chciałbyś czarno na białym wiedzieć, na czym stoisz i jakie auta z jaką mocą maksymalną naładujesz, to zerknij w opis filmu oraz na stronę bezszelestni.pl w zakładkę usługi.

Co tydzień przedstawiam tu elektromobilność transparentnie taką, jaka jest, jednak zdajemy sobie sprawę, że do grupy, która powinna mieć pochodnie zamiast świateł mijania i tak za wiele merytoryki nie trafi.

Trafia jednak do setki naszych subskrybentów, dlatego też dziękujemy za miłe komentarze, czujne oko i ciekawe sugestie weteranów elektromobilności oraz trafne spostrzeżenia pod odcinkami, które owocują dodatkowym filmem typu Plus do materiału głównego.

A konkretnie o luźnych tematach rozmawiamy w serii Herbatka z Prądem.

Ostatnio rozpracowaliśmy wszystkie najdrobniejsze szczegóły, które wpływają na wygląd auta. Tak – rodzaj napędu to nie wszystko, wręcz dopiero początek; a jako wartość dodana nauczysz się projektować samochody. Fajnie, prawda?

Wszystkie linki i kontakt wraz z mailem zostawiam w opisie. Tam też znajdziesz informacje o odcinkach typu plus, jeśli się pojawiają. 

A tymczasem do następnego, cześć.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Najpopularniejsze w Bezszelestnym SKLEPIE