Cześć!
Wraz z marką Emone, polskim producentem Zasilaczy AC i Kabli AC do aut elektrycznych EV i hybrydowych PHEV, pragnę zaprezentować funkcjonalność produktów oraz krótko o niej opowiedzieć.
W skład asortymentu marki Emone wchodzą:
– Przenośny Wallbox Emone Three (Mode 2) w standardzie 3F16A (11 kW) lub 3F32A (22 kW).
– Przenośny Wallbox Emone One (Mode 2) w standardzie 1F16A (3,7 kW) lub 1F32A (7,4 kW)
– Kable AC
– Akcesoria do osprzętu (torby podróżne, przejściówki sieciowe).
W materiale przybliżamy funkcjonalność sprzętu. Samą kategorię urządzeń osobiście określam jako “cegły na sterydach”. Rozbudowana funkcjonalnosć dzieje się w samym urządzeniu, które niezależnie od wersji, jest podłączane za pośrednictwem wtyczki do gniazdka zwykłego (Emone One 1F16A 3,7 kW) lub siłowego (Emone One 1F32A 7,4 kW, Emone Three każde).
Oto film prezentujący funkcjonalność.
Wersję pisaną znajdziesz poniżej.
Same urządzenia to wallboxy,
jednak jak widzisz, podłączane do gniazdek. Kable mogą być podłączone na stałe lub odpinane, a sam fakt podłączania do gniazdka pozwala np. zdjąć wallboxa ze ściany i wziąć ze sobą na dłuższą podróż. Przez fakt, że urządzenia można podłączyć do sieci poprzez wtyczkę, w każdym przypadku mamy do czynienia z zasilaczem sklasyfikowanym jako Mode 2.
Omawiane zasilacze AC przeznaczone są głównie dla odbiorców indywidualnych
– do ładowania np. w domu. W domu, jednak dzięki temu, że można je podłączyć do gniazdka, albo zdjąć ze ściany, możesz np. wziąć stację ładowania ze sobą do bagażnika gdy wiesz, że będziesz jej potrzebować. Do tego celu możesz wyposażyć się w torbę do bagażnika – czy to na zasilacz, czy na kabel AC.
Funkcjonalność jest wspólna.
Naturalnie dotyczy to oprogramowania, z którym w interakcję wejdziesz przez ekran dotykowy. A na marginesie, do tej interakcji bardzo przydaje się długopis z końcówką do ekranów dotykowych – będzie wygodniej.
A na ekranie, po podłączeniu zasilania, widzimy podstawowe parametry – aktualną moc ładowania, regulację prądu i aktualnie włączone funkcje. Ja nie czekając odpaliłem Geek Mode, czyli tryb wyświetlania informacji technicznych na ekranie głównym, ale o nich zaraz.

Przejdźmy zatem do funkcji.
- Regulacja mocy. Możesz ręcznie wyregulować maksymalny możliwy prąd, który popłynie ze stacji ładowania do Twojego auta elektrycznego i hybrydowego. Tutaj regulacja działa schodkowo co kilka amperów.
Funkcja przyda się, gdy z góry wiesz, że pozwalając na pełną moc np. przekroczysz moc przyłącza, albo bezpieczniki na danym gniazdku są o niższej wartości, niż wskazuje na to samo gniazdko – np. 25A na dużym gniazdku siłowym.
- Monitorowanie sieci – redukcja mocy ładowania, gdy wykryte zostanie dodatkowe obciążenie sieci.
Zatrzymajmy się tu na chwile, bowiem funkcja wymaga wytłumaczenia zasady działania.
Wyobraźmy sobie studnię – taką starą, z kręgów, w domu na wsi. Widać w niej lustro wody patrząc z góry. Woda w ziemi na działce jest na tym samym poziomie, co w studni, jednak gdy zaczniemy wybierać wodę ze studni, lustro wody nieco opadnie, bo woda będzie do niej spływać z pewnym opóźnieniem. W przekroju wyglądałoby to jak lejek ze studnią po środku, a wróciło do normy dopiero po zaprzestaniu pobierania wody.
Z prądem jest identycznie. Wiesz zapewne, że w gniazdku mamy 230 V. Plus minus 230, ale przyjmijmy to za punkt odniesienia. Im mocniejsze urządzenie podłaczymy, tym bardziej napięcie spadnie w punkcie, gdzie je pobieramy – tak jak lustro wody w studni.
Jest to normalne zjawisko i nie ma się czym przejmować do momentu, gdy napięcie spadnie za bardzo. Przyczyną tego mogą być np. zbyt cienkie kable lub też włączenie innego, mocneo urzadzenia, jak np. czajnik, gdiześ w domu.
Analizując napięcie w instalacji oraz jego spadek, zasilacz Emone One oraz Three “na czuja” obniży moc ładowania, gdy będzie mieć jakieś wątpliwości. Dzięki temu instalacja jest chroniona.
Możemy ustawić ręcznie o ile napięcie maksymalnie może spać względem wyjściowego, np. 20 woltów. Plusem i minusem regulujesz wartość napięcia zrzucania; domyślnie ustawione jest 20 woltów poniżej sieciowego.
Patrząc w nagrany timelapse procesu ładowania, funkcja działa aż za bardzo nadgorliwie – wolę jednak mieć auto naładowane pół godziny później, niż spalony kabel w ścianie np. w wynajmowanym domu.
- Auto start – auto zacznie się ładować od razu po podłączeniu wtyczki do auta.
Funkcja dedykowana tym, którzy nie muszą obawiać się podłączenia auta przez kogoś niepowołanego. Dzięki temu jest mniej klikania; po prostu podjeżdżasz, podłączasz i już.
- Soft start – łagodne rozpoczęcie procesu ładowania.
Auto elektryczne to duży odbiornik prądu o dosyć dużej mocy. Jeśli jesteś w nieznanym miejscu i podłączysz od tak mocne urządzenie, jakim jest auto, a ono “szarpnie” z sieci 11 czy 22 kW, nie masz pewności, czy wszystko będzie ok. Soft start podnosi powoli moc ładowania od zera do maksymalnej możliwej wartości, by nie doprowadzić do usterki np. fragmentu instalacji.
- Baterry Care – ochrona baterii.
Teraz będzie kilka technicznych wersów. Baterry Care po włączneiu zwraca uwagę na początkową prędkość ładowania oraz jego końcowy etap jeszcze w procesie stałego apięcia fazowego, by zminimalizować ryzyko przepięcia któregoś z ogniw baterii akumulatorów. Funkcja redukuje prędkość ładowania w sposób płynny, w procesie tuż przed pełnym naładowaniem akumulatora. W wyniku tego parametr SOH baterii (o tym, co to jest znajdziesz osobny materiał, do którego link masz w rogu ekranu) będzie spadać wolniej.
- No full charging – ładowanie “nie do pełna”
Jest kilka szkół mówiących czy ładować czy nie ładować do pełna. Faktem jest, że napięcie nominalne baterii jest gdzieś w ⅔ stanu jej naładowania. Mityczne ładowanie do 80% dla chronienia baterii sprowadza się do tego samego zjawiska, co pozostawienie w pełni naładowanej wkrętarki na zimę – życia w baterii ubędzie bardziej, niż byłaby naładowania do np 70%. W przypadku samochodu, do 100% ładujemy go np. przed podróżą – w każdym razie gdy od razu nim ruszymy.
Teraz nieco bardziej technicznie. Ładowanie można podzielić na dwa etapy, które brzmią mądrze, a widizsz je teraz na wykresie. Są to kolejno CC, czyli Constant Current oraz CV, czyli Constant Voltage. Jeśli nie wiesz, czym jest napięcie i natężenie, to śmigaj na Wychowanie Elektromobilne do Elektrycznego Elementarza, a jeśli wiesz, to musisz wiedzieć, że jakikolwiek akumulator ładuje się najpierw ze stałym natężeniem prądu, a nastepnie ze stałym napięciem. Idzie sobie idzie idzie stałe natężenie aż osiągniemy napięcie docelowe naładowanej baterii, a potem idzie idzie stałe napięcie, a natężenie spada aż do zera – wtedy ogniwo jest naładowane.
Funkcja no full charging wykrywa, czy już rozpoczął się proces CV. Jeśli tak – ładowanie zostaje zakończone. Żywota akumulatora nie da się wydłużyć, jednak da się nieświadomie skrócić, a ta funkcja może temu zapobiec.
Opcja włącza się automatycznie po uruchomieniu Baterry Care.
- ReVive balancing – umożliwienie wybalansowania baterii.
Zrobiło się już bardzo technicznie, ale spoko, będzie trochę ciekawostek z żartami prowadzącego pomiędzy.
Bateria składa się z kilku tysięcy ogniw; pojedynczych paluszków. Każde z nich starzeje się w swoim tempie, a cała bateria warta jest tyle, co jej najsłabsze ogniwo, dosłownie.
Proces starzenia można próbować odwrócić z pewną dozą skuteczności – poprzez wybalansowanie baterii, czyli zniwelowanie różnic pomiędzy jej celami. Robi się to na dwa sposoby – najskuteczniejsze jest rozebranie baterii i wybalansowanie ręczne, jednak minie jeszcze sporo czasu, zanim takie tutoriale spotkają się z powszechnym odbiorem.
Druga metoda nie wymaga od użytkownika więcej, niż dotknięcie na ekranie przycisku ReVive Balancing. Funkcja rozpoczyna pulsacyjne ładowanie baterii, które umożliwia inicjację procesu balansowania, który jest zarządzany przez BMS baterii, czyli jej sterownik.
Sam proces jest długotrwały, jednak wspomniany parametr SOH powinien wolniej spadać dzięki okresowemu balansowaniu.
- Current Boost – zasilacz rozkminia, jaki jest maksymalny możliwy prąd ładowania i do tego też dopasowuje moc samego ładowania.
- Geek Mode – na ekranie wyskoczy nam nieco więcej informacji dla technicznych entuzjastów. Są wśród nich licznik energii, włączone funkcje, napięcia sieci, temperatura, parametr SOP itp.
Ostatni ekran jest nieco bardziej serwisowy. Znajdziesz tam numer seryjny urządzenia, licznik energii, który można zresetować, wersja softu z możliwością aktualizacji, aktualne i historycznie rekordowe parametry sieci i parametr SOP.

Właśnie, parametr SOP.
State of Power, w skrócie SOP – stan mocy sieci, inaczej monitorowanie zachowania sieci w nieco szerszym spektrum – można powiedzieć, że zasilacz uczy się sieci. Po 20 – 40 ładowaniach parametr się stabilizuje. Samochód elektryczny parametr SOP wykorzystuje do testowania sieci pod obciązeniem. Sama stacja ładowania dzięki temu jest w stanie wykryć usterkę lub np starzenie się kabli, złe połaczenie itp.
Wspomniałem też o aktualizacji oprogramowania.
Wraz z zestawem otrzymujesz pendriva z aktualnie wgranym oprogramowaniem oraz kabel USB, by podłączyć zasilacz do komputera, oczywiście celem aktualizacji oprogramowania. Złącze USB znajdziesz z boku stacji ładowania. Po wydaniu aktualizacji oprogramowania, możesz je zaktualizować. Szczegółową instrukcję znajdziesz w książeczce dołączonej do zestawu. Na życzenie, stacja ładowania może mieć WiFi, do zdalnego odczytu parametrów.
W zestawie jest również szyna montażowa stacji ładowania na ścianie.
Fajny bajer, jednak z własnego, półrocznego doświadczenia podpowiem, by dwa razy sprawdzać, czy stacja jest prawidłowo odwieszona 😛 Montuje się ją w dogodnym miejscu i zapomina o temacie. A jeśli czeka Cię podróż i wolisz stację mieć ze sobą niż nie mieć, to myk i stacja ląduje w dedykowanej torbie w aucie. Jest na wtyczkę, więc podepniesz się wszędzie. Tak, wszędzie. Oczywiście stacja Emone One, jednofazowa o mocy 3,7 kW ma wtyczkę do zwykłego gniazdka – swoją drogą naprawdę konkretną – a trójfazowa Three, w zależności od wariantu, czy to 11 czy 22 kW, do małej lub dużej siły.
A w dedykowanej torbie może wylądować również przejściówka z siły do zwykłego gniazdka. Jeśli jesteś stałym widzem kanału, pamiętasz zapewne leksykon przejściówkowy, który momentami podzielił odbiorców na dwa obozy. Wszyscy jednak byli zgodni, że dobrym krokiem jest zaopatrzeine się w urzadzenie trójfazowe do siły z regulacją, by można było obsłużyć każdy standard w dół – w tym zwykłe gniazdko.
Na życzenie firma Emone do stacji trójfazowej dorzuci Ci przejściówkę, dzięki której urządzenie z wtyczką do siły podłączysz do zwykłego gniazdka. Naturalnie będizesz się ładować z ⅓ lub ⅙ mocy ale będziesz się ładować, i to się liczy. Zwróć prosze uwagę na jakość przejściówki z zestawu na tle marketowego wariantu.
A zaraz obok tego zestawu, do pełnego kompletu, kabel AC w swojej torbie. Na stronie dobierzesz sobie wariant mocy, standardu i długości, który potrzebujesz. Jak nie wiesz, jak tego dokonać, to odsyłam do filmu Jak dobrać kabel AC, a tutaj wspomnę tylko, że wariant 22 kW jest uniwersalny.
A jak będziesz przeglądać stronę, to zwrócisz zapewne uwagę, że stacje ładowania mogą mieć odpinane kable. Oczywiście mogą, nie muszą, to zależy od Ciebie. Od Ciebie zależy też np. długość kabli w samej stacji. Poza standardowymi wymiarami, możesz odezwać się do firmy z prośba o wykonanie stacji z kablem o indywidualnej długości. Jeśli nie będzie przeciwwskazań technicznych, wszystko jest do zrobienia – kontakt pozostawiam w opisie.
Sprawne oko wychwyciło, że kabel zasilający stacji trójfazowej o mocy 22 kW ma przekrój 4 mm2. Uspokajam – to kabel przemysłowy – wytrzyma spokojnie :P.
Urządzenia Emone można sklasyfikować jako cegły na sterydach.
Cegły z dwóch powodów – po pierwsze są podłączane do gniazdka poprzez wtyczkę. Twardo stoi za tym norma, która precyzuje taki fakt jako Mode 2, podczas gdy urządzenia montowane na stałe to Mode 3 lub 4. Po drugie – cała funkcjonalność dzieje się w samym urządzeniu. Jest to oczywiście pewien kompromis – np. monitorowanie sieci jest na czuja. Jednak ten “czuj” pozwala bez ingerencji podłączać stację w dowolnym miejscu, np. wynajmowanym domu, a ochronę pozostawić omawianym dziś funkcjom.
